piątek, 29 stycznia 2016

Pojemniki do przechowywania żywności

Cześć Wszystkim

Kuchnia to jedno z moich ulubionych pomieszczeń w mieszkaniu, ponieważ mogę ugotować to na co tylko mam ochotę i przy tym miło spędzić czas. Muszę się Wam przyznać, że odkąd tylko pamiętam zawsze podobały mi się pojemniki stojące dumnie na blacie 
lub półkach właśnie w kuchni. Szklane, ceramiczne czy też plastikowe nadają kuchni przytulności i sprawiają, że w takiej kuchni chce się przebywać. Takie elementy sprawią, iż kuchnia od razu kojarzy nam się z pysznym domowym jedzeniem czyli staje się swoistą kuźnią smaku, której co raz bardziej łakniemy w świecie przepełnionym chemią. 


Zacznę od tych wszechobecnych w dzisiejszych czasach,
 czyli pojemników plastikowych, które są przede wszystkich lekkie 
i tańsze od ceramicznych czy szklanych odpowiedników. Plastikowe pojemniki same w sobie nie mają wielkiego uroku, jednak wszystko zmienia się po napełnieniu ich. Ja używam ich głównie 
do przechowywania płatków czy musli.



Przeźroczyste szklane pojemniki podobnie jak te plastikowe same 
w sobie nie są niczym szczególnym, jednak mnogość kształtów 
w połączeniu z ich napełnieniem gwarantuje pożądany efekt. 
W szklanych pojemnikach najchętniej przechowuję makarony, mąkę, bułkę tartą, nasiona czy też kakao.



Do moich ulubionych szklanych pojemników zdecydowanie należą te 
z napisem lub grafiką. 



Ceramiczne pojemniki to niewątpliwie te najbardziej efektowne, mnogość kształtów, ciekawe wykończenie, przeróżne zamknięcia, ciekawe grafiki i napisy od stylowych po takie wywołujące uśmiech 
na twarzy. W takich pojemnikach zazwyczaj przechowuję mąki, cukier czy kawę, te najmniejsze z powodzeniem mogą posłużyć nam 
jako cukierniczka. Zaletą takich pojemników jest, także uszczelka zamontowana do wieka, która zapewnia szczelność przechowywania.



Wielbiciele gotowania jak i pieczenia z pewnością ucieszą się z takich pojemników na prezent. W ofercie wielu marek oferujących rzeczy 
do domu i kuchni jest mnóstwo takich pojemników, więc każdy 
z pewnością znajdzie coś dla siebie. Pamiętajmy jednak o tym, 
że nie zawsze musimy kupować takie pojemniki, bo nie raz natrafiamy na słoik w ciekawym kształcie, który także będzie się wspaniale prezentował. 






wtorek, 26 stycznia 2016

Makaron z sosem jogurtowo-serkowym

Witam Wszystkich

Życie niewątpliwie jest darem, swego rodzaju szansą, którą powinno się wykorzystać najlepiej jak się da w zgodzie ze sobą. Nie mydlmy sobie jednak oczu, każdy z nas daje się trochę zgubić temu pędowi dzisiejszego świata, pogoni za pieniędzmi i zapomina o tym, 
co tak naprawdę sprawia mu radość i daje poczucie spełnienia. Niespodziewanie zdarza się jednak coś takiego, że świat jakby zaczyna pędzić bez nas, a i pieniądze tracą na znaczeniu. Impuls, który pojawia się niespodziewanie sprawia, iż czujemy się zagubieni i zastanawiamy się do czego tak naprawdę zmierzamy, ale pozwala nam 
na nowo odkryć życie i zacząć je smakować całą pełnią. Dzisiaj mam dla Was makaron z sosem jogurtowo-serkowym, który z pewnością nasyci nas na co dzień, jak i w chwili niespodziewanego stopu 
w naszym życiu.

Potrzebne składniki:


Składniki na makaron dla 3 osób

  • 250g makaronu ze szpinakiem
  • seler
  • pierś z kurczaka
  • cebula
  • natka pietruszki
  • 200g jogurtu naturalnego
  • 100g śmietankowego serka topionego
  • pieprz
  • sól
  • oliwa z oliwek
  • zioła prowansalskie
  • oregano
  • odrobina mąki pszennej

Makaron ze szpinakiem gotujemy w osolonej wodzie, 
w mniejszym garnku gotujemy seler.


Pierś z kurczaka kroimy w kawałki, po czym smażymy na oliwie.


Na osobnej patelni smażymy posiekaną cebulę.


Do usmażonej cebuli dodajemy jogurt naturalny i serek topiony, 
po uzyskaniu jednolitej konsystencji dodajemy odrobinę mąki. Do sosu dodajemy usmażone kawałki piersi z kurczaka, pokrojonego w kostkę ugotowanego selera i doprawiamy.


Na ugotowanym makaronie umieszczamy nasz sos, 
a na koniec posypujemy posiekaną natką pietruszki. Życzę wszystkim smacznego i odkrycia tego co sprawi, że będziecie naprawdę szczęśliwi. 








środa, 20 stycznia 2016

Styczniowy outfit

Witam Wszystkich Serdecznie

Styczeń przyniósł ze sobą w pakiecie mrozy i trochę białej pokrywy 
i zakończył tzw. "pseudo zimę", którą mieliśmy dotychczas. Przyznam się szczerze, że nie przepadam za mrozem i czym prędzej wyjąłem 
z mojej szafy cieplejsze ubrania. Zdaję sobie jednak sprawę z faktu, 
iż konieczność ubrania się ciepło dla wielu wiąże się z dylematem, 
jak dobrze wyglądać, a przy tym nie wymarznąć na zewnątrz. 
Dzisiaj mam dla Was moją propozycję na mrozy z kożuchem w roli głównej.


Czapka (Reserved) bez wątpienia przyda się w styczniu, bo mróz 
i do tego wiatr dla nikogo nie są przyjemne na dłuższą metę.


Kurtka (Carry) czyli ciepły kożuch i oczywiście sztuczny, 
co w dzisiejszych czasach jest już normą. 



Niewątpliwą zaletą tego kożucha jest wysoki kołnierz okrywający szyję, dzięki czemu kożuch jest szczelniejszy. 



Zieleń w tym sezonie w odcieniach od oliwki, przez zgniłą zieleń 
po zieleń butelkową widocznie zaznaczyła swoją obecność w ofercie różnych marek. Postawiłem na sweter (Calliope) z kołnierzem 
jak w golfie, co w połączeniu z wysokim kołnierzem kurtki 
w zupełności chroni szyję przed zimnej. Warty uwagi jest,
 także ciekawy splot do których mam słabość.



Rękawiczki (New Yorker) to nawiązanie kolorystyczne do czapki.


Szare spodnie (Oodji) mają za zadanie rozjaśnić cały outfit 
czyli są swego rodzaju przeciwwagą dla ciemniejszej góry outfitu. Szarość również należy do często pojawiających się kolorów w sezonie zimowym.



Pasek (Oodji) to przejście kolorystyczne do kurtki i butów, 
takie zabiegi sprawiają, iż wszystko w zestawieniu ze sobą tworzy zgraną całość.



Całość dopełniają skórzane botki (Lasocki) w odcieniu brązu nawiązującego do kurtki i paska. Buty są nie tylko wygodne, 
ale także zapewniają stabilność kostkom, co w zimie jest przydatne 
i zmniejsza ryzyko kontuzji.  



W takim zestawie zimowy spacer wcale nie musi się wiązać 
z doskwierającym zimnem, a z pewnością pozwoli cieszyć się 
z zimowej aury.






niedziela, 17 stycznia 2016

Ciasto z jabłkami i kokosem

Cześć Wszystkim

Żyjemy w czasach, w których oczekuje się od nas, że będziemy pracować co raz wydajniej i przede wszystkim szybko. Stres, tempo życia to tor na którym szybko możemy się wykoleić, jak "lokomotywa". Najlepszym ratunkiem na uniknięcie "wykolejenia" są pasje i marzenia, a przede wszystkim ich realizacja, która wpływa na poprawę bezpieczeństwa "jazdy na naszym torze". Jednym z moim ulubionych poprawiaczy "bezpieczeństwa na moim torze" jest pieczenie. Dzisiaj, dlatego też upieczemy ciasto z jabłkami i kokosem, które z pewnością pozwoli nam się oderwać od szarej codzienności, 
a ponadto smakuje świetnie.

Potrzebne składniki:


Składniki na ciasto o wymiarach formy: 38cm x 25cm

Ciasto:
  • 2 i 1/2 szklanki mąki pszennej
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1 i 1/4 szklanki mleka
  • pół kostki masła
  • jajko
  • 3 żółtka
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2kg jabłka

Masa kokosowa:
  • 150g kokosu
  • 3 białka
  • 100g cukru
  • torebka cukru waniliowego

Składniki sypkie mieszamy w misce, natomiast w oddzielnej mleko, jajko, żółtka i roztopione masło, po czym mieszamy wszystko razem. Białka pozostawiamy w osobnym naczyniu, bo będą nam potrzebne 
do masy kokosowej. 



Przygotowujemy masę kokosową na wierzch ciasta, ubijając białka 
z cukrem, po czym dodajemy kokos.


Do nasmarowanej masłem blachy wlewamy ciasto, 
następnie rozprowadzamy na nim starte jabłka.


Masę kokosową rozprowadzamy na warstwie startych jabłek. Ciasto wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy 
przez 35 minut. 


Ciasto jest wilgotne za sprawą jabłek i delikatne, dlatego ciężko się mu oprzeć, a na dodatek jest świetnym pretekstem do spędzenia trochę czasu w kuchni pozostawiając cały świat za jej drzwiami.


wtorek, 12 stycznia 2016

Tekstylia kuchenne


Witajcie Moi Drodzy

Kuchnia od wieków uchodzi za tętniące życiem centrum domu, 
gdzie unoszą się zapachy przygotowywanego jedzenia i zasiadamy wszyscy razem do posiłków. Postęp cywilizacyjny sprawił, że zyskała własną przestrzeń w naszych domach. Mnogość dostępnych akcesoriów i sprzętów kuchennych potrafi przyprawić o zawrót głowy, ale dzięki temu każdy może znaleźć coś dla siebie. W mojej kuchni cenię sobie między innymi przytulność, która sprawia, że jeszcze chętniej spędzam w niej czas na gotowaniu. Niezastąpione w nadaniu kuchni przytulności są tekstylia kuchenne, które nie wiążą się 
z wielkim wydatkiem.


Zestaw ręcznika kuchennego i rękawicy (Pepco) w jednakowym kolorze z napisami nawiązującymi do kuchni i domu to absolutny must have w ostatnim czasie.


Kolejny zestaw (Pepco) to propozycja w sam raz dla tych, 
którzy lubują się jednolitych zestawach. Biały kolor w połączeniu 
z szarym wzorem sprawiają, iż komplet jest ciekawy a zarazem stonowany.


Ciekawy print to co raz częściej to, czego szukamy w poszukiwaniu czegoś oryginalnego. Ręcznik kuchenny z printem z gazety (Home & You), należy bez wątpienia do co raz częściej poszukiwanych przez nas oryginalnych rzeczy. Ręcznik doskonale komponuje się z szarą rękawicą z białym nadrukiem (Pepco).


Zestaw miks (Pepco) czyli coś dla tych, którzy nie boją się łączenia 
ze sobą różnych wzorów i kolorów. Jednolite komplety owszem wyglądają bez wątpienia ładnie, ale staram się, także szukać innych połączeń, które również wyglądają dobrze, a do tego są zdecydowanie ciekawsze. 


Na koniec fartuch, który był moim marzeniem odkąd zaczęła się moja przygoda z blogiem, ale jakoś tak nigdy nie mogłem trafić na ten właściwy i do tego w rozsądnej cenie. Poszukiwania trwały dość długo, ale wreszcie pojawił się ten wymarzony z motywami związanymi 
z kawą (Home & You). 


wtorek, 5 stycznia 2016

Ciasto śliwkowe

Cześć Wszystkim

Za oknem prawdziwa zima nam się objawiła, biało i mroźno, 
dlatego nie jedno z nas pewnie wolałoby zaszyć się w domu. Niektórzy natomiast wybiorą się na spacer, który będzie miał w sobie trochę magii zimy pamiętanej z lat dzieciństwa. Ja szczerze mówiąc trochę czekałem na śnieg, bo skoro już mrozy nastały, to niech jest choć trochę biało. Dla tych którzy pragną zaszyć się w domu mam propozycję, aby upiec ciasto śliwkowe, które jest świetnym substytutem dla piernika. Jedno jest pewne, jedni i drudzy 
z takiego ciasta się ucieszą. 

Potrzebne składniki:


Składniki ciasto o wymiarach keksówki 12cm x 30cm

  • 150g masła
  • miseczka dżemu śliwkowego
  • 1/2 szklanki cukru pudru
  • 1,5 szklanki mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • łyżka kakao
  • garść orzechów włoskich
  • łyżeczki cynamonu

Dżem śliwkowy umieszczamy w misce, 
następnie dodajemy roztopione masło i dokładnie mieszamy. 


Dodajemy cukier puder i proszek do pieczenia, po czym dokładnie mieszamy, powtarzamy czynność po dodaniu kolejnych składników mąki i kakao. Na koniec dodajemy cynamon i posiekane orzechy włoskie.


Keksówkę smarujemy masłem i obsypujemy bułką tartą, 
po czym umieszczamy w niej masę na ciasto.


Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy 
przez około 40 minut.


Upieczone ciasto wyjmujemy  z piekarnika i zostawiamy na chwilę 
do wystygnięcia, po czym wyjmujemy z formy i posypujemy cukrem pudrem. Ciasto jest w środku wilgotne, a smaku zachowuje śliwkę 
i cynamon, a do tego chrupiące orzechy. Życzę wszystkim smacznego 
i trzymajcie się ciepło.










piątek, 1 stycznia 2016

Sylwestrowa metamorfoza stylizacyjna

Witam Wszystkich Serdecznie

Dzisiaj mam dla Was coś trochę innego niż dotychczasowe posty, 
ale ściśle powiązane z moją pasją do mody, a mianowicie metamorfozę. Metamorfoza, przemiana każdy z nas nie raz w życiu pragnie ją przejść. Dzisiaj mam dla Was sylwestrową metamorfozę stylizacyjną ze mną roli stylisty, z salonem fryzjersko-kosmetycznym Barocco Hair & Body i telewizją TVS. W Sylwestra 
o godzinie 17:45 odbyła się emisja metamorfozy w programie Cafe Silesia.



Sylwestrowej metamorfozie została poddana Basia. Metamorfoza objęła ubiór, makijaż, włosy jak i zabieg kosmetyczny. Rozmowa 
z Basią na temat tego jak się ubiera zazwyczaj i moje obserwacje były podstawą do metamorfozy stylizacyjnej. Basia jest dość szczupłą 
i wysoką osobą, co jest z pewnością jej atutem. Na co dzień stawia przede wszystkich na wygodę ubrań, które nosi i praktyczność. Chętnie zakłada, także luźne ubrania, które ukrywają jej atuty. 




Cały program poprowadziła prezenterka telewizji TVS Nina Nocoń. 
Na początek Basia została poddana zabiegowi kosmetycznemu twarzy, po czym trafiła w ręce fryzjera Artura Adrian, a w między czasie wizażystka Magdalena Kalita zrobiła jej makijaż.



Sylwester kojarzy mi się z wszechobecnym błyszczeniem
 czy to w postaci cekinów, brokatu czy też w dodatkach. Dla Basi wybrałem mieniący się złotym brokatem top z wycięciami na ramiona, aby nie zakrywać, aż tak góry. Do topu dobrałem czarne woskowane spodnie typu high waist, które kojarzą mi się z okresem sylwestrowo-karnawałotym, a ponadto podkreślają zgrabne nogi Basi.




Bez wątpienia elementem, który nadaje całości elementu ciekawości, kobiecości i do tego wydłuża nogi są czerwone szpilki. Szpilki nie tylko zwracają uwagę swoim kolorem, ale i dodają pewności siebie.

Stając przed wyborem dla siebie najodpowiedniejszego outfitu wybierzmy sobie część ciała, która będzie w nim najbardziej eksponowana i bez zwątpienia będzie naszym atutem. W przypadku Basi zależało mi na pokazaniu długich i zgrabnych nóg. 


Całość dopełnia czarna torebka ze złotymi elementami, widoczna złota bransoletka i czarne błyszczące korale. Wszystkie elementy wykorzystane do metamorfozy stylizacyjnej Basi to rzeczy marki New Look, które możemy znaleźć w sklepach marki w Polsce. 



Cała ekipa napracowała się nad tym, aby Basia przeszła prawdziwą metamorfozę.



Ubierając Basię starałem się, aby poczuła się dobrze w nowym stylu 
i przede wszystkim nabrała świadomości co do swoich atutów.



Basia przeszła bez wątpienia prawdziwą metamorfozę ze skrytej osoby w brylującą, pewną siebie kobietę, która olśni wszystkich na nie jednej imprezie sylwestrowej.